Ryk silników, zapach spalonych opon i tysiące kibiców stworzyły wyjątkową atmosferę podczas kolejnej rundy Drift Masters. Wśród najlepszych zawodników świata nie zabrakło polskiego kierowcy Kuby Przygońskiego, który po raz kolejny udowodnił, że potrafi skutecznie rywalizować na najwyższym poziomie.
Irlandzki tor Mondello Park od lat słynie z niezwykle wymagających pojedynków. W Drift Masters nie wystarczy sama prędkość. Tutaj liczą się precyzja, odwaga, idealna linia przejazdu i umiejętność jazdy bokiem pod ogromną presją. Przygoński przystąpił do rywalizacji z dużymi ambicjami i już w pierwszej parze stworzył bardzo ciekawe widowisko. Walka kierowcy Orlen Oil z Węgrem Kevinem Piskoltym była niezwykle wyrównana. Obaj kierowcy pokazali wiele umiejętności, a sędziowie mieli problem, by wskazać lepszego. Zadecydowali o dogrywce, którą wygrał zawodnik z Warszawy.
Jeszcze ciekawiej zapowiadała się walka w kolejnej fazie zawodów. Rywalem Przygońskiego był Paweł Korpuliński. Już od pierwszych metrów przejazdu było widać, że żaden z kierowców nie zamierza odpuszczać. Kuba jako goniący pokazał wysoką klasę i przez cały czas wywierał presję na prowadzącym zawodniku. Gdy role się odwróciły, doszło do kontaktu. Sędziowie po analizie powtórek jako winnego incydentu wskazali Przygońskiego, który nie zgadza się z ich oceną
„Jestem po zawodach Drift Masters w Irlandii. Wynik nie był idealny, stworzyliśmy jednak ciekawe pary. W pierwszym pojedynku zmierzyłem się z Kevinem Piskoltym. To była bardzo ciekawa i wyrównana walka od startu aż do linii mety. Sędziowie zadecydowali o dogrywce, w której pokazałem się z lepszej strony. W TOP 16 spotkałem się z Pawłem Korpulińskim. Pierwszy przejazd za nim miałem bardzo dobry. W drugiej próbie, gdy prowadziłem, Paweł we mnie uderzył. Sędziowie zadecydowali, że to był mój błąd. Z tym się nie zgadzam, ale decyzja sędziów jest ostateczna. Niestety tak zakończyliśmy zawody. W drifcie czymś normalnym jest, że sędziowie nie są w stanie zobaczyć wszystkiego, co się działo się w samochodzie i muszą podejmować decyzje na podstawie powtórek wideo. Wyciągamy z tych zawodów wiele dobrych ustawień samochodu. Dałem z siebie wszystko i z tego jestem szczęśliwy” – powiedział Kuba Przygoński.
Stawka Drift Masters jest wyjątkowo wyrównana i nawet najmniejszy błąd może zakończyć marzenia o dalszej walce. Przygoński zajmuje obecnie trzynaste miejsce w klasyfikacji generalnej. Kolejna runda Drift Masters odbędzie się w lipcu w Finlandii. Wcześniej, w ostatni weekend czerwca, Kuba wystąpi w inauguracyjnej rundzie nowego sezonu Driftingowych Mistrzostw Polski w Warszawie.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!