⨉
⨉
  • O serwisie
  • Współpraca i reklama
  • Autorzy
  • Kontakt
  • Regulamin serwisu
  • Dołącz do speedwaynews.pl
  • Zaloguj się
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
F1 speedwaynews speedway
  • Formuła 1
    • Kalendarz Formuły 1
    • Składy zespołów Formuły 1 2025
  • MotoGP
    • Kalendarz MotoGP 2025
    • Tory MotoGP
  • Serie juniorskie
    • Formuła 2
    • Formuła 3
    • Formuła 4
    • Formuły regionalne
  • Serie juniorskie z Polakami
    • Wyniki
  • Kącik ciekawostek
    • Historia Formuły
    • Kariery
    • Polacy w Formule
    • Tory
  • Inne wyścigi
  • Wywiady
Zakończona
- Logo Kwalifikacje do GP Japonii F1 2025
05.04.2025 08:00
Zakończona
 Logo F1 GP Chin 2025
23.03.2025 07:55
Zakończona
 Logo Kwalifikacje do GP Chin F1 2025
22.03.2025 07:55
Zakończona
 Logo Sprint przed GP Chin 2025
22.03.2025 03:55
Zakończona
 Logo Kwalifikacje do sprintu GP Chin F1 2025
21.03.2025 08:30
Strona główna » Ranking zawodników MotoGP 2025

Motorsport - Ranking zawodników MotoGP 2025

  • MotoGP
31 grudnia 2025 Ten artykuł przeczytasz w 55 minut

Igor Długosz

Ranking zawodników MotoGP 2025

Mamy koniec grudnia, a co za tym idzie, motorsport znajduje się w głębokim śnie zimowym. Jest to zatem idealna pora na podsumowania minionych sezonów. W przypadku MotoGP dokonamy tego za pomocą rankingu wszystkich 22-óch pełnoetatowych zawodników i tego jak spisali się w 2025 roku.

Brak oceny. Jorge Martin

Poniższy ranking został sporządzony w kolejności od moim zdaniem najgorszego do najlepszego zawodnika sezonu 2025. Wpierw należy jednak zacząć od kogoś, kto jest niemożliwy do oceny.

Jorge Martin rozpoczął swoją przygodę z Aprilią od kontuzji podczas pierwszego dnia testów przedsezonowych. Próbując wrócić do sił doznał kolejnego urazu, który wykluczył go z pierwszych trzech rund sezonu. Kiedy wykonał swój długo wyczekiwany powrót w Katarze, ponownie się wywrócił, a na domiar złego uderzył go Fabio Di Giannantonio. W ten oto sposób Jorge Martin de facto rozpoczął swój sezon dopiero pod koniec lipca… po czym zakończył go zaledwie 5 rund później, taranując swojego kolegę zespołowego na starcie sprintu i doznając kolejnej kontuzji. W ramach przygotowań do testów posezonowych, Martin wrócił już tylko na Grand Prix Walencji.

Jorge Martin w tym roku spędził więcej czasu w szpitalach niż za kierownicą. Mimo to, ten krótki okres startów miał swoje pozytywne momenty. Zeszłoroczny mistrz świata wspaniale przebił się przez stawkę na Balaton Park – torze, który już jest znany z bardzo ograniczonej możliwości wyprzedzania. Czwarte miejsce w GP Węgier napawa sporą nadzieją dla przyszłości Martina w Aprilii. Szkoda tylko, że tak szybko chciał ją porzucić. W tym rankingu liczą się jednak tylko i wyłącznie osiągi na torze, a nie decyzje transferowe. Co za tym idzie, nie da się sprawiedliwie ocenić 2025 roku w wykonania Martina, który łącznie przystąpił do zaledwie siedmiu Grand Prix i to jeszcze jako „połamaniec”. Potencjał – zarówno w zawodniku a także zespole – z całą pewnością jednak istnieje.

Wersja wideo:

21. Somkiat Chantra

Bez dwóch zdań najgorszym zawodnikiem sezonu 2025 MotoGP był Somkiat Chantra. Już, kiedy został ogłoszony przez LCR, pojawiało się sporo wątpliwości wokół niego ze względu na przeciętne wyniki w Moto2. Debiutancki sezon Taja był jednak jeszcze gorszy niż większość fanów oczekiwała. Mimo znacznej poprawy motocykli Hondy, wyniki Chantry były na poziomie tego, co Japończycy prezentowali w 2024 roku. Zawodnik Team LCR przez cały sezon kwalifikował się na tyłach stawki, bez chociaż jednego imponującego momentu. Swoje pierwsze punkty zdobył dopiero w dziesiątej rundzie sezonu – Grand Prix Holandii, które ukończyło 16. zawodników.

Dwie kontuzje łącznie wykluczyły Chantrę z pięciu weekendów. Nie ma to jednak żadnego znaczenia w ocenianiu jego sezonu. Przez cały 2025 rok Somkiat był równie fatalny i pozbawiony nadziei na poprawę. Bycie debiutantem w MotoGP jest trudne (zwłaszcza przy tak dobrych kolegach zespołowych), lecz nie na tyle, aby zamykać stawkę w praktycznie każdych kwalifikacjach, sprincie i wyścigu, przegrywając ponadto z zawodnikami testowymi. Moim zdaniem Chantra zasłużył na szansę w MotoGP, po czym kompletnie ją zaprzepaścił i zrujnował swoją reputację jako motocyklista. Nie tylko uważam go za najgorszego zawodnika sezonu, ale też za jednego z najgorszych zawodników obecnej dekady.

20. Alex Rins

Kontuzja, którą doświadczyłeś 1.5 roku temu, nie może być dalej wymówką. Te słowa kieruję do Alexa Rinsa. Doświadczył on poważnego urazu nogi w czerwcu 2023 roku. W międzyczasie zdążył wrócić na motocykl, zmienić zespół i się w nim zaaklimatyzować. Mimo to, jego rezultaty pozostały równie nijakie. Porównując z roku na rok wyniki Rinsa w konkretnych wyścigach, są one szokująco podobne do siebie. Kiedy dojeżdżał w obu z nich do mety, różnica pozycji zazwyczaj nie przekraczała liczby 3. Taka równość jest niespotykana w środku stawki MotoGP.

Nie świadczy ona jednak dobrze o Alexie. Biorąc pod uwagę rok doświadczenia w zespole, fakt, że wreszcie przejechał pełen sezon, bez żadnych nowych urazów, a także poprawę osiągów motocykla, wyniki Rinsa powinny były się poprawić. Fabio Quartararo zdobył prawie 2 razy więcej punktów w 2025 roku niż 2024. Rins również może się pochwalić takim osiągnięciem, lecz w jego przypadku wynika to z ominięcia kilku rund w poprzednim sezonie.

Liczba punktów zupełnie traci też znaczenie, kiedy porównamy Rinsa do pozostałych zawodników Yamahy. Pojedynek kwalifikacyjny z Quartararo przegrał 21-1. W większości Grand Prix spisywał się na mniej więcej tym samym poziomie, co Jack Miller i Miguel Oliveira, którzy nigdy wcześniej nie doświadczyli motocykla z silnikiem rzędowym. Takie osiągi kompletnie nie przystają zawodnikowi fabrycznemu. Rins powinien cieszyć się, że Yamaha nie zerwała z nim kontraktu przedwcześnie. Takiego luksusu nie będzie jednak miał w 2026 roku, kiedy wielu zawodników będzie polować na jego fotel.

19. Francesco Bagnaia

Pisanie tego fragmentu artykułu specjalnie zostawiłem sobie na sam koniec. To dlatego, że nie potrafiłem znaleźć odpowiednich słów, a także potrzebowałem wglądu w całą stawkę, aby móc go odpowiednio ocenić. Teraz mogę z pełnym zrozumieniem i pewnością powiedzieć, dlaczego Pecco Bagnaia był jednym z najgorszych zawodników sezonu 2025 MotoGP.

Nie uplasowałem go na samym dole rankingu, choć wstępnie tak planowałem. Powody, dla których tego nie zrobiłem są dwa. Po pierwsze, jego szczyty były zbyt imponujące. Dominacja weekendu w Japonii udowodniła, że Bagnaia nie zapomniał jak jeździć motocyklem. Malezja zakończyłaby się prawie tak samo, gdyby nie przebita opona. Po drugie, problemy Pecco w dużej mierze wynikały z motocykla. Fabio Di Giannantonio również sobie z nim nie radził, do czego jeszcze przejdziemy. Gdyby Ducati zatrudniło na ten sezon Jorge Martina, a nie Marca Marqueza, to jestem pewien, że projekt GP25 zostałby porzucony już po testach przedsezonowych. Jak udowodnił 9-krotny mistrz świata, jest to bardzo szybki motocykl, zdolny do dominacji. Zrozumienie i opanowanie go to zupełnie inna kwestia.

Bagnaia jako dwukrotny mistrz MotoGP powinien był jednak wykazać się znacznie lepszymi umiejętnościami technicznymi. W tym roku udowodnił, że jest on motocyklową wersją Sebastiana Vettela czy Lando Norrisa. Tak jak dwójka mistrzów F1, on potrafi wygrywać tylko i wyłącznie wtedy, kiedy wszystko jest idealne. Motocykl musi być idealnie dopasowany do niego, zespół musi być skupiony wokół niego, a sytuacja na torze musi być bezproblemowa. Kiedy choć jedna rzecz dzieje się nie tak, to cały zawodnik zaczyna się sypać. A w tym roku szczególnie wiele rzeczy było nie tak dla Bagnaii.

Pierwsza połowa sezonu wcale nie była aż tak tragiczna. O ile Marc Marquez miażdżył go na prawie każdym kroku, Bagnaia wciąż utrzymywał się w czołówce. Regularnie zdobywał podia, choć na takim motocyklu, w zespole fabrycznym, jest to warunek minimum. Odnoszę wrażenie, że Pecco co raz bardziej się gubił wraz z upływem czasu. Ciągłość porażek z Marquezem oraz nieudane eksperymenty z motocyklem oraz stylem jazdy co raz bardziej go pogrążały. To, co działało na jednym torze nie działało na innych, gdyż tylko w ten sposób da się wytłumaczyć jego fikołki formy. To wszystko zniszczyło psychicznie Włocha. Niezależenie od okoliczności, końcówka jego sezonu była po prostu nieakceptowalna. W klasyfikacji generalnej wyprzedzili go nawet Marco Bezzecchi i Pedro Acosta, na niepodważalnie gorszych motocyklach. Momentami dosłownie zamykał stawkę, a mimo to, jeżdżąc tak wolno, znajdował sposoby na przewrócenie się.

Czy to oznacza, że jego poprzednie 2 tytuły nic nie znaczą? Nie, Pecco jest utalentowanym zawodnikiem, który potrafi być ekstremalnie szybki. Popełnia on jednak mnóstwo błędów, kompletnie nie potrafi się adaptować oraz sypie się pod presją. O tym wszystkim wiedzieliśmy jeszcze przed startem sezonu 2025. Zmieniła się tylko i wyłącznie skala problemów.

18. Brad Binder

Jeszcze niedawno Brad Binder wydawał się być filarem KTM-a. Człowiekiem, na którym Austriacy zawsze mogą polegać. Zawodnikiem, który prawdopodobnie nigdy nie zostanie mistrzem świata, lecz za każdym razem będzie dowoził stabilne i solidne rezultaty. W tym roku to się zmieniło.

W pojedynku kwalifikacyjnym Pedro Acosta zdemolował Brada Bindera do zera. Jeszcze bardziej niepokoi średnia różnica czasowa pomiędzy zawodnikami KTM-a, wynosząca szokujące pół sekundy. Bycie zdominowanym przez jeden z największych młodych talentów tej dekady wcale nie jest najgorszym aspektem sezonu Bindera. Afrykańczyk, który przez lata był klarownym liderem swojego zespołu, zaczął przegrywać nawet z motocyklami satelickimi. Za nim doznał kontuzji, debiutujący za sterami RC16 Maverick Vinales miał w klasyfikacji generalnej ponad 20 punktów przewagi nad Binderem. Gdyby nie kara za ciśnienia opon w Katarze, byłaby ona prawie 2 razy większa. Choć kwalifikował się tak jakby prowadził motocykl jedną ręką, Enea Bastianini regularnie nawiązywał walkę z Binderem podczas wyścigów, a ich rezultaty (szczególnie w drugiej połowie roku) były bardzo zbliżone. Mało tego, szybszy od Afrykańczyka, szczególnie w soboty, bywał nawet Pol Espargaro wchodzący z rezerwy.

Spadek formy Bindera z roku na rok jest trudny do pojęcia. Pogorszył się on nie tylko w porównaniu do partnerów zespołowych, ale też samego siebie. Po raz pierwszy zakończył sezon MotoGP bez ani jednego podium. Jego finałowa pozycja w klasyfikacji punktowej – P11 – jest ex aequo najgorsza w jego karierze u boku debiutanckiego sezonu 2020. Zupełnie tak jakby Binder cofnął się w czasie i pozbył się swojego doświadczenia oraz wspaniałych umiejętności. Stabilne rezultaty na skraju czołowej dziesiątki i bardzo okazjonalne wizyty w Top 5 to zdecydowanie za mało dla zawodnika takiego kalibru.

17. Miguel Oliveira

Na Miguela Oliveirę spoglądam nieco bardziej przyjaźnie niż na Alexa Rinsa. On również w 2025 roku był zawodnikiem Yamahy z poważnymi problemami. Należy go jednak traktować łagodniej. Po dwóch mieszanych sezonach jako zawodnik satelicki Aprilii przeszedł do Pramaca z nadzieją zrestartowania swojej kariery. Jednakże pech dalej ciągnął się za nim. Fermin Aldeguer wyeliminował go ze sprintu w Argentynie, a wywołana w ten sposób kontuzja poskutkowała 2-miesięczną przerwą od jazdy. Był to potężny cios dla Portugalczyka, który potrzebował w tym czasie uczyć się specyficznego motocykla Yamahy.

Nawet po powrocie Oliveira wcale nie odstawał znacząco od Jacka Millera. Tak, Australijczyk wygrał aż 16 pojedynków kwalifikacyjnych, lecz zawodnicy Pramaca niemalże zawsze ustawiali swoje motocykle niedaleko siebie. Pod koniec sezonu było natomiast czuć brak motywacji u Portugalczyka, który dowiedział się, że jego kariera w MotoGP dobiega do końca. Widać to po samych rezultatach. W ogólnym rozrachunku Oliveira wcale nie zaliczył beznadziejnego sezonu, lecz jego partner zespołowy z pewnością zaprezentował większy potencjał na motocyklu satelickim Yamahy. Tak jak w przypadku Rinsa, forma Miguela była stabilna, lecz pozbawiona jakichkolwiek ciekawych wzlotów. I właśnie dlatego Portugalczyk pożegnał się z MotoGP.

16. Franco Morbidelli

Jeżeli chodzi o czyste osiągi na torze, Franco Morbidelli spisał się w tym roku naprawdę dobrze. Pod żadnym kątem nie był spektakularny, ale wykonywał po prostu solidną robotę. Rzadko, kiedy widywaliśmy go poza czołową dziesiątką, choć można powiedzieć, że na motocyklu Ducati jest to warunek konieczny. Z drugiej strony, Morbidelli jeździł na rok starszej specyfikacji GP24. Drugi sezon na tej samej maszynie zdecydowanie pomógł Włochowi w odnalezieniu się, szczególnie na początku roku, kiedy wywalczył swoje jedyne wizyty na podium. Choć jeździł teoretycznie gorszym motocyklem, Morbidelli przez cały rok rywalizował łeb w łeb ze swoim partnerem zespołowym. Dopiero na sam koniec sezonu Fabio Di Giannantonio, który korzystał z Desmosedici GP25, uciekł mu w klasyfikacji generalnej.

No właśnie, jest powód, dla którego pomimo tych pochwał Franco znalazł się tak nisko w rankingu. A to dlatego, że kiedy Morbidelli wyjeżdża na tor, zazwyczaj zostawia swój mózg w garażu. Podopieczny VR46 zajął trzecie miejsce w tabeli wypadków, lecz to ich okoliczności były szczególnie rażące. Kompletnie bezmyślne „divebomby” na Vinalesie we Włoszech i Martinie w Katalonii. Niezliczone blokowania rywali w kwalifikacjach czy treningach. A wisienką na torcie była końcówka okrążenia formującego w Walencji, kiedy po prostu wpadł w zaparkowanego Aleixa Espargaro. Franco Morbidelli jest najbardziej niebezpiecznym zawodnikiem w MotoGP i gdyby nie dobra relacja z Valentino Rossim, bardzo trudno byłoby mu pozostać w padoku. Szkoda, gdyż w 2025 roku przypomniał nam, że potrafi też być naprawdę szybki.

15. Enea Bastianini

Następną czwórkę zawodników mógłbym równie dobrze przedstawić w jakiejkolwiek innej kolejności. Każdy z nich zaprezentował spory potencjał z jednym ogromnym „ale”.

Najniżej w tej grupie znalazł się Enea Bastianini. Początek sezonu w wykonaniu Włocha był istnie tragiczny. „Bestia” regularnie narzekał na motocykl, którego nie potrafił zrozumieć. Kiedy jego partner zespołowy walczył o zwycięstwo w Katarze, on ledwo finiszował w punktach. Kluczowym zwrotem akcji był półmetek sezonu. Na obiektach, które motocykle KTM-a uwielbiają – Brno, Red Bull Ring czy Balaton Park – Bastianini obrócił swoją formę o 180 stopni. Nagle stał się bezpośrednim rywalem Pedro Acosty i zaczął zdobywać podia. Do Grand Prix Węgier zawodnik Tech3 zakwalifikował się na genialnym P4. Szkoda tylko, że w obu wyścigach był ofiarą cudzych incydentów. Formę tę kontynuował w Barcelonie, czyli jednym z najsilniejszych torów w jego portfolio.

I to by było na tyle z pozytywów. Druga połowa sezonu zdecydowanie nie była tak słaba, co pierwsza. Bastianini ewidentnie wyciągnął wnioski z tych czterech udanych weekendów. Nie były one jednak wystarczające, aby na stałe wyeliminować jego podstawowy problem. Bastianini nie umie się kwalifikować. W tabeli BMW M Award – do której punkty gromadzi się wyłącznie z czasówek – Enea zajął dopiero dziewiętnaste miejsce. Problem ten nie jest niczym nowym, lecz po odejściu z Ducati stał się jeszcze bardziej ewidentny. Przykro co tydzień oglądało się Bastianiniego, który wspaniałe starty i bardzo dobre tempo wyścigowe, marnował na przebijaniu się z końca stawki do Top 10. W żadnej innej erze MotoGP kwalifikacje nie były tak ważne, co dzisiaj. Nie mogę zatem wysoko ocenić zawodnika, który nie radzi sobie z tak kluczowym elementem sportu.

14. Fabio Di Giannantonio

Fabio Di Giannantonio to bardzo dziwny zawodnik. Jeden sezon pojedzie jak mistrz świata, a następny jak kompletny anonim, bez cienia charakteru. W 2025 roku „DiGia” potrafił żonglować tymi rolami wręcz z weekendu na weekend. Miniony sezon w jego wykonaniu to definicja sinusoidy. W Czechach czy Austrii nie był nawet blisko awansu do Q2. W Argentynie czy San Marino po cichu dojeżdżał w Top 5, wykonując swoją robotę. Natomiast w Australii czy Walencji był pretendentem do zwycięstwa. Włoch odwiedził praktycznie każdy zakątek „gridu”.

Nie trzeba być ekspertem, aby zauważyć, że Di Giannantonio miał dokładnie te same problemy z Desmosedici GP25, co Bagnaia. W jego przypadku wszystko działo się jednak na mniejszą skalę. Mieliśmy do czynienia z mniej utytułowanym zawodnikiem, w mniej ważnym zespole, a przeskoki w osiągach nie były aż tak gigantyczne. Co za tym idzie, media i fani aż tak nie skupiali się na podopiecznym VR46. Ostatecznie był to bardzo przeciętny sezon, po którym „DiGia” z pewnością jest głodny większych sukcesów (a szczególnie stabilnej formy).

13. Johann Zarco

W życiu nie pomyślałbym, że uplasuję Zarco tak nisko po tym, czego dokonał w Grand Prix Francji. Kiedy przechodził z Ducati do Hondy, nikt nie spodziewał się kolejnej jego wizyty na szczycie podium. Zarco popisał się jednak ekspercką znajomością warunków i zastosował strategię, w którą prawie wszyscy inni zawodnicy wątpili. A następnie poprawił ten wyczyn 2 tygodnie później, kiedy bez pomocy deszczu zdobył podium na czystym tempie, ku niemożności Ducati. Początek sezonu w wykonaniu Johanna Zarco był wręcz perfekcyjny.

I tu właśnie znajduje się problem. Zarco był wspaniały… przez 30% roku. Spośród ostatnich piętnastu Grand Prix reprezentant Team LCR zakończył tylko 2 z nich w czołowej dziesiątce. Z najlepszego zawodnika Hondy, Zarco wkrótce stał się cieniem samego siebie. A jakby tego było mało, Francuz wyszedł na komfortową pozycję lidera w tabeli wypadków. 28 kraks w przeciągu 22-óch weekendów to wynik kompletnie nieakceptowalny, szczególnie dla najstarszego zawodnika w stawce. Z racji, że reprezentuje zespół satelicki, Zarco nie zawsze otrzymywał specyfikację części i motocykla, które pożądał. Nie może to być jednak usprawiedliwienie dla tak wielkiego spadku formy, kiedy Honda zaczęła się tak bardzo poprawiać.

12. Jack Miller

Po nieudanej przygodzie z KTM uważałem, że Jack Miller nie zasługuje na kolejną szansę w MotoGP. Sezon 2025 zmienił moje zdanie.

Choć nigdy wcześniej nie jeździł motocyklem z jednostką rzędową, Yamaha pasowała Millerowi jak dobra para rękawiczek. Udowodnił to finiszem na piątym miejscu w Grand Prix Ameryk. W moim mniemaniu szczytową chwilą jego sezonu były jednak kwalifikacje w Australii, zakończone na fenomenalnym P3. To właśnie piki Millera są najbardziej imponujące, gdyż prezentują jego pełen potencjał na tym motocyklu. Nie ma żadnych wątpliwości odnośnie tego, kto był drugim najszybszym zawodnikiem Yamahy w 2025 roku. Miller jako jedyny w tym obozie miał momenty, w których jakkolwiek dotrzymywał kroku Fabio Quartararo.

Niestety, ale były to tylko momenty. Przez większość czasu Miller niczym specjalnym się nie wyróżniał. Choć tylko 3-krotnie przegrał pojedynki kwalifikacyjne z Miguelem Oliveirą, różnice czasowe pomiędzy nimi rzadko kiedy były duże. Co gorsza, Australijczyk był drugim najczęściej rozbijającym się zawodnikiem MotoGP w 2025 roku. Aby zyskać pozycje w naszym rankingu, Miller musi jeszcze bardziej oddalić się od pozostałych zawodników Yamahy i stać się regularnym „skrzydłowym” dla Quartararo. Choć sam fakt, że w ogóle mówimy o takiej ścieżce rozwoju dla niego, jest imponujący.

11. Ai Ogura

Przechodzimy do rozdziału pt. „Fantastyczne sezony zrujnowane przez kontuzje”. Pierwszym takim zawodnikiem na liście jest Ai Ogura. Wydaje się to już odległą historią, ale jeszcze na początku 2025 był on kandydatem do debiutanta roku. Swój pierwszy sprint oraz pierwsze Grand Prix zakończył w czołowej piątce. Dyskwalifikacja w Argentynie za nieregulaminową elektronikę motocykla kosztowała go natomiast 8 punktów. W pierwszych sześciu rundach sezonu Japończyk regularnie odwiedzał Top 10 i momentami prezentował się lepiej niż nawet Marco Bezzecchi.

A potem wydarzyło się Grand Prix Wielkiej Brytanii. Kontuzja kolana na Silverstone pogrzebała sezon Ogury. Choć ominął tylko 2 wyścigi, Japończyk nie potrafił już odzyskać formy z początku roku. Czy kontuzja ponosi za to stuprocentową winę? Najprawdopodobniej nie. Inni zawodnicy wracali z gorszych urazów, bez większych problemów. Trudno jest jednak ocenić coś takiego jako osoba z zewnątrz. Tylko Ogura i jego najbliższe otoczenie wie, w czym konkretnie leży problem. Osobiście wierzę jednak, że ten wspaniały talent nadal w nim drzemie. Grand Prix Malezji, w trakcie którego był niepodważalnie najlepszym zawodnikiem Aprilii, jest tego dowodem. Miejmy nadzieję, że przerwa zimowa pozwoli mu się zresetować i wrócić do pełni sił. Początek 2025 roku pokazał, że może być z niego wybitny motocyklista.

10. Maverick Vinales

O Mavericku Vinalesie można powiedzieć niemalże to samo. Po kilku rundach na aklimatyzację w zespole „Top Gun” uruchomił silniki odrzutowe. Można hiperbolicznie powiedzieć, że przez 45 minut był najlepszym zawodnikiem w historii MotoGP. Te 45 minut przypadło na Grand Prix Kataru, w trakcie którego walczył z Marciem Marquezem o zwycięstwo jak równy z równym. Warto przypomnieć, że na tamtym etapie sezonu 8-krotny mistrz świata był praktycznie nietykalny, co uczyniło występ Vinalesa jeszcze bardziej imponującym. Wówczas Maverick jako jedyny zawodnik KTM-a potrafił dorównać, a często też przebijać rezultaty Pedro Acosty. Trwało to do momentu, kiedy przewrócił się w trakcie deszczowych kwalifikacji do Grand Prix Niemiec i doznał urazu ramienia. W ten oto sposób reszta sezonu de facto powędrowała do kosza.

Na przestrzeni pierwszych dziesięciu weekendów Vinales zgromadził 69 punktów. Zakładając brak kontuzji i kontynuację dokładnie tej formy w ostatnich czternastu rundach, Hiszpan zakończyłby sezon z 152 „oczkami”. W takim scenariuszu Vinales zajmuje dwunaste miejsce w klasyfikacji generalnej, tuż za Bradem Binderem. Biorąc pod uwagę, że tuż przed tą kontuzją był na wznoszącej, rzeczywistość byłaby pewnie jeszcze lepsza. Wizyty na podium lub nawet zwycięstwa wcale nie można wykluczyć. Choć spędził pół roku w szpitalach i na tyłach stawki, Vinales może być z siebie dumny. Jeżeli szczęście mu dopisze, 2026 będzie dla niego bardzo udany.

9. Joan Mir

Laureat nagrody „Pechowiec Roku” jest w 2025 oczywisty. Joan Mir średnio przewracał się 1 raz podczas każdego weekendu wyścigowego. Przed przerwą wakacyjną był liderem klasyfikacji wypadków. Rzadko, kiedy wina leżała jednak po stronie mistrza świata. W tym roku Mir został rozbity między innymi przez: Bastianiniego we Francji, Millera w Aragonii, Ogurę w Niemczech, Alexa Marqueza w Czechach czy Mariniego w Walencji. Absolutnie nie można też pominąć weekendu w Portugalii, podczas którego Mir doznał usterek mechanicznych zarówno w sprincie jak i głównym wyścigu. A to nawet nie jest lista wszystkich jego incydentów. W ten oto sposób, Mir ukończył mniej niż połowę Grand Prix w 2025 roku.

Oczywiście, Mir nie był zawsze bez winy. Hiszpan zajmował piątą pozycję, kiedy sam wyeliminował się ze sprintu w Malezji. Z tym, że zaledwie rok temu, Mir nie przewracał się w walce o P5, tylko P15. Osiągi mistrza świata są najlepszym dowodem na gigantyczny progres Hondy w 2025 roku. Jeden z najgorszych zawodników poprzedniego sezonu, który nie potrafił nawet usiedzieć na motocyklu, wrócił do swej szczytowej formy. To dzięki niemu fabryczna Honda aż dwukrotnie zagościła na podium, o czym Japończycy nie mogli nawet śnić przed tym sezonem. Cały ten zespół zasłużył na ogromne gratulacje. Pozostaje liczyć, że los w końcu uśmiechnie się do Mira i pozwoli mu ukończyć więcej wyścigów w 2026 roku. Jeżeli komiczny pech faktycznie go opuści, spodziewam się kolejnych wizyt na podium w wykonaniu Joana.

8. Luca Marini

Luca Marini dokonał w tym roku czegoś zupełnie bezprecedensowego. Włoch doznał poważnej kontuzji, opuścił 3 wyścigi, a następnie wrócił jak gdyby nigdy nic. Mało tego, po wypadku na Suzuce zaczął nawet jeździć lepiej niż wcześniej. W swoim pierwszych kwalifikacjach po powrocie pokonał Joana Mira, co w tym roku nie było zbyt częste.

Nie ma żadnych wątpliwości odnośnie tego, kto był najszybszym zawodnikiem Hondy w 2025 roku. Mir był autorem szczytowych rezultatów dla Japończyków. Jednak Marini podarował Hondzie to, czego im okropnie brakowało – stabilności. Jako jedyny reprezentant tej marki regularnie dowoził dobre wyniki. Ukończył każde Grand Prix z wyjątkiem Japonii i zaledwie 6 razy przekroczył linię mety głównego wyścigu poza Top 10. „Ciułanie” punktów co weekend dało mu prawie tyle samo oczek na koniec roku, co Johann Zarco – mimo, że Francuz wygrał wyścig, stanął na podium i nie opuścił żadnej rundy.

Nie możemy też zapominać o jednej z podstawowych cech Mariniego. Włoch funkcjonuje jak jeżdżący inżynier. Jego wiedza oraz bardzo dokładna komunikacja bez cienia wątpliwości pomogły w skutecznym rozwoju motocykla Hondy. To w połączeniu z wybitną regularnością na torze zasługuje na wyższe miejsce w rankingu od szybszego, ale pikującego Mira.

7. Raul Fernandez

W tym roku tylko 1 zawodnik Trackhouse mógł jeździć dobrze. Na początku sezonu był to Ai Ogura, a przez resztę zmagań Raul Fernandez. Jest to zdumiewające jak Hiszpan obrócił swoją formę w momencie, kiedy jego partner zespołowy doznał kontuzji. Fernandez był absolutnie miażdżony przez pozostałych zawodników Aprilii w pierwszych siedmiu rundach tego sezonu. Do czerwca zaledwie jeden raz udało mu się ukończyć wyścig w czołowej dziesiątce – w chaotycznym, deszczowym Grand Prix Francji.

Druga połowa roku oferuje natomiast kompletny kontrast. Do końca sezonu Fernandez tylko 2 razy przekroczył linię mety poza Top 10. Z czasem było tylko i wyłącznie lepiej. W Australii usytuował się na perfekcyjnej pozycji, aby wykorzystać karę Bezzecchiego, dzięki czemu zdobył swoje pierwsze zwycięstwo. Gdyby Grand Prix Walencji trwało odrobinę dłużej, Hiszpan mógłby znowu pokonać Włocha, ale tym razem w bezpośrednim starciu.

Wreszcie, ale to wreszcie dostaliśmy zawodnika, który tak nas wszystkich zachwycał w Moto2 w 2021 roku. Zajęło mu to co prawda 4 sezony (i ma dużo szczęścia, że pozostał w tym czasie na „gridzie”) ale lepiej późno niż wcale. Po raz pierwszy możemy powiedzieć, że przyszłość Raula Fernandeza w MotoGP wygląda obiecująco. Dla dobra zespołu, miejmy tylko nadzieję, że w 2026 roku obaj zawodnicy Trackhouse będą nam imponować jednocześnie.

6. Fermin Aldeguer

Początek sezonu Fermina Aldeguera okazał się bardzo trudny. Był niepodważalnie najgorszym zawodnikiem Ducati w Tajlandii i Argentynie. W Stanach Zjednoczonych wreszcie jechał po dobry wynik, ale rozbił się. Co raz więcej osób zaczęło wątpić w decyzję Ducati, podjętą już w marcu 2024 roku. Stopniowo Hiszpan zaczął jednak zmieniać nasze zdanie.

Po udanym Grand Prix Kataru doszło do prawdziwego przełamania Aldeguera. Swój pierwszy wyścig flag-to-flag zakończył na spektakularnym podium. A to wcale nie był koniec wybitnych popisów Aldeguera. W Austrii wyszarpał drugie miejsce z rąk Marco Bezzecchiego, a w końcówce wyścigu zagrażał nawet Marcowi Marquezowi. Czas na pierwszą wygraną przyszedł nieco później, w Mandalice. Ok, dysponował jednym z najszybszych motocykli w stawce. Jednakże debiutant – szczególnie w takiej serii, jaką jest współczesne MotoGP – pod żadnym pozorem nie powinien walczyć o zwycięstwa. 20-letni Hiszpan zdominował ten wyścig jak 30-letni mistrz świata.

Na przestrzeni całego roku forma Aldeguera była bardzo nierówna, ale trzeba się tego spodziewać od debiutanta. Jego szczyty były znaczniej bardziej imponujące niż dołki rozczarowujące. Jeżeli Marc Marquez lub Pecco Bagnaia rozstaną się z Ducati po sezonie 2026, Fermin Aldeguer powinien być pierwszy w kolejce do zastąpienia ich.

5. Pedro Acosta

Na początku roku zastanawialiśmy się czy KTM w ogóle pozostanie w MotoGP. Finansowa niepewność miała istotny wpływ na rozwój motocykla, którego deficyt osiągów do Ducati i Aprilii zdecydowanie wzrósł. Mimo to, Pedro Acosta spełnił prawie wszystkie nasze oczekiwania.

Już w swoim drugim sezonie został zawodnikiem fabrycznym, a jakby tego było mało, od razu odebrał Bradowi Binderowi nieformalny status lidera projektu. Ustanowił przy tym niebywały rekord. Acosta ukończył każdą ze swoich 42-óch sesji kwalifikacyjnych w MotoGP na pozycji wyższej niż partner zespołowy. Ani Augusto Fernandez, ani nawet tak sprawdzony zawodnik jak Brad Binder nie byli w stanie go pokonać na jednym okrążeniu. Hiszpan jest absolutnym ekspertem od kwalifikacji, a jego forma w wyścigach wcale nie odstaje. W 2025 roku zaledwie 2 razy przekroczył linię mety Grand Prix poza Top 8. Acosta prawie zawsze maksymalizował osiągi motocykla, a Maverick Vinales czy Enea Bastianini tylko czasami potrafili mu dorównać.

Choć bardzo chciałbym, nie mogę go jednak uplasować wyżej. Acosta jest fenomenalnie szybki, lecz wciąż popełnia za dużo błędów. Był to mój jedyny zarzut wobec debiutanckiego sezonu Pedro i to samo mogę powiedzieć rok później. W połowie sezonu uczynił objawienie Bastianiniego jeszcze lepszym. To dlatego, że kilka razy z rzędu popełniał błędy w kwalifikacjach – chodzi mi tu o wypadki na Red Bull Ringu i Balaton Park, czy przekroczenie limitów toru w Barcelonie. Acosta nie wykorzystał trzech realnych szans na pole position. Ponadto, zaliczył aż 21 wypadków na przestrzeni 22-óch weekendów. Na koniec trzeba jeszcze poruszyć ogromnego słonia w tym pokoju. Acosta nadal nie wygrał ani jednego wyścigu, czego mało kto się spodziewał 12 miesięcy temu. Rzadko, ale zdarzały mu się do tego okazje. Indonezja, Australia czy nawet Walencja były do wygrania. Sezon 2025 w jego wykonaniu trzeba docenić, lecz Acosta może być jeszcze lepszy.

4. Alex Marquez

Absolutny pik swoich umiejętności zaprezentował natomiast w tym roku Alex Marquez. Nawet jego mistrzowskie kampanie Moto3 i Moto2 nie mogą się równać z sezonem 2025. Stał się liderem swojego zespołu i zaprowadził go do czołówki motocyklowych mistrzostw świata. Poza spadkiem formy w połowie sezonu, Alex niemal zawsze bił się o najwyższe laury. Zniknęła poprzednia wersja tego zawodnika, który co wyścig skakał po kątach „gridu”, a od czasu do czasu przypuszczał skrajnie nierozsądny manewr wyprzedzania, kończący się wypadkiem. Z zewnątrz wygląda to tak, jakby rodzinna atmosfera Gresini wyciskała z niego maksimum umiejętności. 29-latek wreszcie znalazł swój dom w MotoGP.

O ile w przeszłości Alex potrafił być zbyt odważny, tak momentami tej odwagi w sezonie 2025 brakowało. Szczególnie, kiedy trzeba było walczyć ze swoim bratem o zwycięstwo. O ironio, nawet po swoim najlepszym sezonie w karierze, Alex pozostaje w cieniu Marca. Licząc zarówno sprinty jak i wyścigi, Hiszpan aż 19 razy zajął drugie miejsce. Dziwne podejście Marqueza objawiło się także pod koniec sezonu. Hiszpan opowiadał, jaką ulgą jest matematyczne zapewnienie sobie wicemistrzostwa – choć w praktyce już na półmetku sezonu nie miał żadnego rywala.

Oprócz tego, przy sezonie 2025 Alexa Marqueza zawsze trzeba będzie stawiać dużą gwiazdkę. Ciężko określić w jak dużym stopniu za rezultaty Hiszpana odpowiedzialny był motocykl. Poza Alexem, tej samej specyfikacji Desmosedici używali tylko debiutant… oraz Franco Morbidelli. Niewykluczone, że GP24 jest lepszą konstrukcją od GP25. A już na pewno jest ona łatwiejsza do jazdy oraz zrozumienia. Między innymi dlatego uplasowałem Alexa poza moim Top 3.

3. Fabio Quartararo

Fabio Quartararo zamienia się w motocyklowego Fernando Alonso. Po młodo wygranym tytule, mistrz świata ugrzązł w słabej maszynerii. Sezon 2025 był czwartym z rzędu, w którym Quartararo samodzielnie pchał do przodu taczkę o imieniu „YZR-M1”. Japończycy ewidentnie poprawili motocykl – piątka pole position po trzech latach posuchy nie wzięła się przecież znikąd. To wciąż nie była jednak konstrukcja, która zasługiwała na tak fenomenalne rezultaty, o czym świadczyło tempo wyścigowe. Quartararo bardzo często rozbijał się, gdyż nie ryzykując, nie miał żadnych szans przeciwko Ducati i Aprilii. A nawet, kiedy usiedział na motocyklu, to spadał jak kamień w wodę, ale w tabeli wyników.

Nie można za to obwiniać zawodnika, który tak bardzo wyróżnia się na tle całej ekipy. Żaden inny reprezentant Yamahy nie mógł się z nim równać. Miller nawet w szczycie swojej formy wciąż był odrobinę wolniejszy. Yamaha bez Fabio Quartararo nadal czekałaby na swoje pierwsze podium od sezonu 2021. Tymczasem on, jak gdyby nigdy nic, dominował tegoroczne Grand Prix Wielkiej Brytanii na najgorszym motocyklu w stawce. Oczywiście, nieopuszczający Quartararo pech nie pozwolił mu tego wyścigu wygrać, gdyż akurat tego dnia musiało dojść do awarii. Oby silnik V4 okazał się dobry, gdyż w innym wypadku Japończyków czeka jeszcze trudniejsze zadanie niż poprawa motocykla – przekonanie swojego gwiazdora do przedłużenia kontraktu. Co ja bym dał, aby zobaczyć walkę o tytuł pomiędzy Fabio Quartararo i Marciem Marquezem na tym samym motocyklu…

2. Marco Bezzecchi

Po 2024 roku i jego poważnymi problemami z dostosowaniem się do Ducati GP23, obawiałem się tego jak będzie wyglądała adaptacja Marco Bezzecchiego do Aprilii. Ku mojemu zaskoczeniu, proces ten trwał zaledwie 7 weekendów. Nawet, gdyby motocykl Fabio Quartararo wytrwał do mety, to Bezzecchi wciąż zdobyłyby świetne podium na Silverstone. Z czasem było tylko i wyłącznie co raz lepiej. Pod koniec europejskiej części sezonu zaczął nawet regularnie rywalizować z Marciem Marquezem. A kiedy ten doznał kontuzji, Bezzecchi stał się najlepszym zawodnikiem w stawce. Choć trzeba przypomnieć, iż Włoch osobiście zakończył sezon Hiszpana. Nie zmienia to jednak faktu, że był on głównym faworytem w ostatnich czterech wyścigach sezonu i faktycznie wygrał dwa z nich. Gdyby nie (jak najbardziej zasłużona) kara w Australii, prawdopodobnie byłyby to 3 zwycięstwa.

W tym roku Marco Bezzecchi kompletnie odmienił swój wizerunek. Z niezłego, solidnego zawodnika stał się potencjalnym kandydatem na mistrzostwo świata – pod warunkiem otrzymania odpowiednich narzędzi, choć Aprilia wydaje się do tego bardzo dobrym miejscem. Warto przypomnieć, że to Jorge Martin miał być główną gwiazdą tego zespołu. Bezzecchi miał jedynie grać drugie skrzypce, a pod nieobecność mistrza świata zamienił Noale w swój wyścigowy dom. Wcale bym się nie zdziwił, jeżeli „Bez” pozostanie w tym zespole do końca kariery, gdyż tak dobrze układa się ich relacja. Aprilia znalazła sobie następcę Aleixa Espargaro.

1. Marc Marquez

Naprawdę spodziewaliście się tutaj kogokolwiek innego? Historyczny comeback został w tym roku zakończony. Marc Marquez udowodnił, że nadal jest tym samym zawodnikiem, co przed Jerez 2020. A być może nawet jeszcze lepszym. Z pewnością jest bardziej rozważny, o czym przekonuje nas jego aktualne podejście do powrotu na motocykl, zupełnie pozbawione pośpiechu.

Marquez zasłużył sobie na powolny powrót do zdrowia. On nie ma już niczego do udowodnienia w MotoGP. Po dekadzie w jednym zespole postanowił odejść. Po roku zapoznawczym w ekipie satelickiej, dołączył do ekipy fabrycznej. Jak tylko dostał narzędzia, to wrócił do swej dominującej formy, perfekcyjnie nam znanej z poprzedniej dekady. Oczywiście zdarzały się błędy, to nadal jest Marc Marquez. Mowa tu o wypadkach w Austin, Jerez, Silverstone i Misano, a także porażkach z młodszym bratem w Barcelonie oraz Bagnaią w Motegi. Ta krótka lista zawiera jednak wszystkie potknięcia Marqueza w 2025 roku. Poza Grand Prix Indonezji, na znienawidzonym przez niego torze Mandalika, Hiszpan wszędzie był faworytem.

Wspomniane przed chwilą błędy bledną przy pozostałych osiągnięciach Marca. Wygrał 14 z 18-tu sprintów, w których wystartował. W połowie sezonu zaliczył passę siedmiu weekendów z rzędu zakończonych podwójnymi zwycięstwami. Tytuł wygrał tak wcześnie, że mógł sobie pozwolić na pominięcie czterech rund. A przy okazji upokorzył i zdemolował psychicznie 3-krotnego mistrza świata. Trzeba jednak powiedzieć, że Marc Marquez wyglądał jak nieludzkie, niemożliwe do pokonania stworzenie na tle wszystkich tegorocznych zawodników MotoGP. Ciężko mi znaleźć nowe słowa na jego pochwałę.

Wszystko, co robił przychodziło mu z kompletną łatwością mimo, że Ducati Desmosedici GP25 było trudnym motocyklem do zrozumienia. Być może jest to kontrowersyjna opinia, lecz uważam, że Marquez nawet na Aprilii wygrałby tegoroczny tytuł. Wiem, w pierwszej chwili brzmi to nieco absurdalnie. Jednak, kiedy zmienimy to pytanie na „Czy Marquez zdobyłby 115 punktów więcej od Marco Bezzecchiego?”, odpowiedź nagle jest dużo prostsza. Z pewnością nie zapewniłby sobie mistrzostwa tak wcześnie, ale myślę, że bez kontuzji w Indonezji i tak by tego dokonał. Nikt nie powinien mieć już żadnych wątpliwości, że Marc Marquez jest najlepszym zawodnikiem we współczesnej erze MotoGP.

Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News

Obserwuj nas!
  • Tagi
  • MotoGP
  • MotoGP 2025

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane artykuły

Ranking zawodników MotoGP 2025

Motorsport - Ranking zawodników MotoGP 2025

Igor Długosz

  • MotoGP
31 grudnia 2025

Mamy koniec grudnia, a co za tym idzie, motorsport znajduje się w głębokim śnie zimowym. Jest to zatem idealna pora na podsumowania minionych sezonów. W przypadku MotoGP dokonamy tego za pomocą rankingu wszystkich 22-óch pełnoetatowych zawodników i tego jak spisali się w 2025 roku.

GP Walencji MotoGP: Chaotyczny finisz sezonu

Motorsport - GP Walencji MotoGP: Chaotyczny finisz sezonu

Igor Długosz

  • MotoGP
16 listopada 2025

Ostatni wyścig sezonu 2025 MotoGP wcale nie zanudzał. GP Walencji urozmaiciły nam liczne kraksy, a także świetna rywalizacja w czołówce.

GP Portugalii MotoGP: Niespodziewana dominacja

Motorsport. GP Portugalii MotoGP: Niespodziewana dominacja

Igor Długosz

  • MotoGP
9 listopada 2025

Po emocjach w sobotnim sprincie oczekiwaliśmy od niedzielnego wyścigu naprawdę wiele. Niestety, GP Portugalii MotoGP 2025 zostanie szybko zapomniane.

Sprint GP Portugalii MotoGP: Pojedynek sezonu?

Motorsport. Sprint GP Portugalii MotoGP: Pojedynek sezonu?

Igor Długosz

  • MotoGP
8 listopada 2025

To był jeden z najlepszych pojedynków o zwycięstwo w sezonie 2025. Alex Marquez i Pedro Acosta zadbali o nasze emocje podczas sprintu w Portimao.

GP Malezji MotoGP: Marquez przypieczętował wicemistrzostwo

Motorsport - GP Malezji MotoGP: Marquez przypieczętował wicemistrzostwo

Igor Długosz

  • MotoGP
26 października 2025

Zazwyczaj w MotoGP sprint spoileruje przebieg głównego wyścigu. Jednak nie tym razem. Niedzielna część zmagań za torze Sepang dostarczyła zauważalnie inne widowisko.

GP Malezji MotoGP 2015 – Najbardziej kontrowersyjny moment w historii MotoGP 10 lat później

Motorsport. GP Malezji MotoGP 2015 – Najbardziej kontrowersyjny moment w historii MotoGP 10 lat później

Igor Długosz

  • MotoGP
25 października 2025

Jest 25 października 2015 roku. Dwaj giganci motocyklowych mistrzostw świata - Marc Marquez i Valentino Rossi - toczą zacięty bój o trzecie miejsce podczas przedostatniej rundy sezonu. Jak się za chwilę okaże, moment ten zupełnie odmieni przyszłość MotoGP. Moment ten ukształtuje dynamikę padoku oraz relacje wśród fanów na następną dekadę. Oto historia Grand Prix Malezji 2015.

Sprint GP Malezji MotoGP: Kolejne przebudzenie Bagnaii

Motorsport - Sprint GP Malezji MotoGP: Kolejne przebudzenie Bagnaii

Igor Długosz

  • MotoGP
25 października 2025

Wrócił? Nie wrócił? Kto już w tym momencie wie? Pecco Bagnaia zdominował sprint MotoGP w Malezji, czyniąc swój sezon jeszcze dziwniejszym.

GP Australii MotoGP: Kolejny nowy zwycięzca wyścigu

Motorsport: GP Australii MotoGP: Kolejny nowy zwycięzca wyścigu

Igor Długosz

  • MotoGP
19 października 2025

Najpierw Fermin Aldeguer, a teraz Raul Fernandez. Po raz drugi z rzędu do grona zwycięzców wyścigu MotoGP dołączył nowy, młody Hiszpan.

GP Indonezji MotoGP: Aldeguer zdominował historyczny wyścig. Marquez kontuzjowany

Motorsport. GP Indonezji MotoGP: Aldeguer zdominował historyczny wyścig. Marquez kontuzjowany

Igor Długosz

  • MotoGP
5 października 2025

GP Indonezji MotoGP 2025 będzie zapamiętane z wielu dobrych powodów. Fermin Aldeguer w fenomenalnym stylu został drugim najmłodszym zwycięzcą wyścigu MotoGP. Genialną walkę o podium stoczyło tak naprawdę pół stawki. Najważniejsza informacja dotyczy jednak Marca Marqueza, którego zdrowie ponownie ucierpiało.

Sprint GP Indonezji MotoGP: Dzień sensacji i szaleństwa

Motorsport. Sprint GP Indonezji MotoGP: Dzień sensacji i szaleństwa

Igor Długosz

  • MotoGP
4 października 2025

Sprint GP Indonezji MotoGP 2025 bez dwóch zdań należy do jednego z najlepszych w historii. Marco Bezzecchi pokonał Fermina Aldeguera po fenomenalnym pojedynku na ostatnim okrążeniu.

Patronat medialny

  • Speedway Równe

  • Speedway Club Žarnovica

  • German Speedway Masters

  • Baltic Speedway League

Formuła 1

MKierowcaZespółPkt.
1.Oscar PiastriMcLaren309
2.Lando NorrisMcLaren275
3.Max VerstappenRed Bull205
4.George RussellMercedes184
5.Charles LeclercFerrari151
6.Lewis HamiltonFerrari109
7.Andrea Kimi AntonelliMercedes64
8.Alexander AlbonWilliams64
9.Nico HulkenbergStake F1 Team37
10.Isack HadjarHaas37
11.Lance StrollAston Martin32
12.Fernando AlonsoAston Martin30
13.Esteban OconHaas28
14.Pierre GaslyAlpine20
15.Liam LawsonVisa Cash App RB20
16.Oliver BearmanHaas16
17.Carlos SainzWilliams16
18.Gabriel BortoletoStake F1 Team14
19.Yuki TsunodaRed Bull12
20.Franco ColapintoAlpine0
21.Jack DoohanAlpine0

Formuła 2

MKierowcaZespółPkt.
1.Richard VerschoorMP Motorsport114
2.Alex DunneRodin Motorsport90
3.Jak CrawfordDAMS Lucas Oil88
4.Leonardo FornaroliInvicta Racing86
5.Luke BrowningHitech TGR83
6.Arvid LindbladInvicta Racing79
7.Pepe MartiCampos Racing67
8.Sebastián MontoyaPrema Racing53
9.Victor MartinsART Grand Prix49
10.Dino BeganovicHitech TGR31
11.Roman StanekInvicta Racing23
12.Kush MainiDAMS Lucas Oil21
13.Gabriele MiniPrema Racing21
14.Joshua DürksenAIX Racing19
15.Oliver GoetheMP Motorsport12
16.Rafael VillagómezVan Amersfoort Racing10
17.Ritomo MiyataART Grand Prix6
18.Amaury CordeelTrident2
19.Sami MeguetounifTrident2
20.Cian ShieldsAIX Racing0
21.Max EstersonTrident0
22.John BennettVan Amersfoort Racing0

MotoGP

MKierowcaZespółPkt.
1.Marc MarquezDucati Lenovo Team307
2.Alex MarquezBK8 Gresini Racing MotoGP239
3.Francesco „Pecco” BagnaiaDucati Lenovo Team181
4.Franco MorbidelliPertamina Enduro VR46 Racing Team139
5.Fabio Di GiannantonioPertamina Enduro VR46 Racing Team136
6.Marco BezzecchiAprilia Racing121
7.Johann ZarcoCastrol Honda LCR101
8.Pedro AcostaRed Bull KTM Factory Racing98
9.Fermin AldeguerBK8 Gresini Racing MotoGP81
10.Maverick VinalesRed Bull KTM Tech369
11.Fabio QuartararoMonster Energy Yamaha MotoGP Team67
12.AI AguraTrackhouse MotoGP Team49
13.Brad BinderRed Bull KTM Factory Racing47
14.Raúl FernándezTrackhouse MotoGP Team44
15.Enea BastianiniRed Bull KTM Tech342
16.Luca MariniHonda HRC Castrol38
17.Alex RinsMonster Energy Yamaha MotoGP Team35
18.Jack MillerPrima Pramac Yamaha MotoGP33
19.Joan MirHonda HRC Castrol32
20.Takaaki NakagamiHonda HRC Test Team10
21.Lorenzo SavadoriAprilia Racing8
22.Augusto FernandezPrima Pramac Yamaha MotoGP6
23.Miguel OliveiraPrima Pramac Yamaha MotoGP6
24.Somkiat ChantraIDEMITSU Honda LCR1
25.Aleix EspargaroHonda HRC Test Team0
26.Jorge MartinAprilia Racing0

Wydawca:
IBO Media Dagmara Starzec
32-015 Stanisławice 318
e-mail: [email protected]

  • Kontakt z redakcją
  • Dołącz do speedwaynews.pl
  • Pokaż się u nas
  • Regulamin
  • Polityka Prywatności
  • Informacje o RODO
  • Zarejestruj się
  • O serwisie
  • Galerie zdjęć

2025 © speedwaynews.pl - Wszelkie prawa autorskie wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie informacji i tekstów zabronione