Rozegrana w terminie 24–25.07.2026 roku piąta z siedmiu rund Drift Masters przyciągnęła na łotewski tor Bikernieku Trase oraz przed ekrany rzesze kibiców liczących na efektowne widowisko. Zarówno obecni na miejscu, jak i śledzący online zmagania kierowców doczekali się rundy, która dostarczyła mnóstwa emocji już podczas sesji kwalifikacyjnej. Po raz drugi z rzędu Paweł Korpuliński zameldował się na miejscu jako urzędujący lider klasyfikacji generalnej, a celem było nie tylko utrzymanie tej pozycji, ale i kolejne zwycięstwo w tym sezonie.
Solidne kwalifikacje i awans za awansem
Choć do piątkowych kwalifikacji przystąpiło aż 44 zawodników, jak zawsze tylko 32 mogło awansować do sobotniej fazy rywalizacji. Aby jednak dostać się do tego etapu, konieczne było zaprezentowanie przejazdu ocenionego przez sędziów na minimum 77,7 punktu. Paweł Korpuliński już w pierwszym przejeździe pokazał fenomenalną formę, zdobywając 92,5 pkt, które pozwoliły mu zająć piąte miejsce.
W walce o TOP16 Paweł Korpuliński pewnie pokonał Łotysza Danielsa Baumanisa, popisując się świetnym przejazdem jako lead i niezwykle bliskim pościgiem. W kolejnym pojedynku polski kierowca skutecznie wyeliminował Nassera Alharbali Uriasa, pewnie pokonując zony i nie dając rywalowi szans w walce o awans do TOP8. Tam lider klasyfikacji generalnej zmierzył się z Laurim Heinonenem. Pierwszy, niezwykle wyrównany pojedynek przyniósł decyzję o dogrywce (One More Time), w której Fin zaliczył usterkę techniczną – to otworzyło Pawłowi drogę do półfinału.
Podwójny polski pojedynek
W TOP4 doszło do polskiego starcia z Piotrem Więckiem. Jadący na pozycji lidera oponent Pawła wyjechał poza trasę. W efekcie jego auto uderzyło w pachołek i wzbiło w powietrze tumany piachu, co doprowadziło do obrotu auta Korpulińskiego. Sędziowie uznali winę Piotra, a Paweł – po szybkiej naprawie samochodu – bezbłędnie pojechał swój przejazd jako lider i przypieczętował awans do wielkiego finału.
Tam jego rywalem został Kevin Piskolty. W roli chasera Węgier jechał w pewnej separacji za Polakiem i choć Piskolty jako lider pokazał dobry przejazd, Paweł trzymał się bardzo blisko samochodu konkurenta, zyskując tym samym uznanie w oczach sędziów, którzy ogłosili jego triumf w finałowej parze.
Zwycięzcą rundy został Paweł Korpuliński, drugie miejsce przypadło w udziale Kevinowi Piskolty, natomiast podium uzupełnił Conor Falvey, zwyciężając z Piotrem Więckiem. Wyniki te sprawiły, że polski kierowca ani na chwilę nie stracił pozycji lidera klasyfikacji generalnej Drift Masters. Paweł Korpuliński ma w swoim dorobku 382 punkty, co daje mu 52 pkt przewagi nad drugim i 84 pkt nad trzecim zawodnikiem.
Paweł Korpuliński: nie mogłem sobie wymarzyć lepszego rezultatu
„Piąta runda Drift Masters w Rydze za nami. Był to kolejny obfity w emocje – i to zarówno te pozytywne, jak i negatywne – weekend. Rozpoczęliśmy od fatalnej sesji treningowej w czwartek – co chwilę padał deszcz, po chwili tor przesychał i bardzo trudno się jeździło po tak nierównym torze. Postanowiłem przeczekać te warunki, po czym wyjechałem ponownie na tor. Przejazd w roli lidera wydawał się w porządku, więc wyjechałem ponownie jako chaser i jadąc dosłownie o 20 cm szerzej w trzeciej zonie wewnętrznej straciłem kontrolę nad samochodem, wjeżdżając na mokrą część toru. Spowodowało to finalnie dość mocne uderzenie w bandy – opony absorbowały nieco uderzenie, ale samochód wymagał odbudowania, a ja odczuwałem lekki ból pleców przez całe zawody. Nie był to dobry początek weekendu, ale jak widać, to co źle się zaczęło, bardzo dobrze się zakończyło” – podkreśla Paweł Korpuliński.
„Kwalifikacje poszły dobrze – zająłem 5. miejsce z wynikiem 92,5 pkt, choć trafiłem na bardzo trudną drabinkę. W TOP32 pokonałem lokalnego kierowcę Danielsa Baumanisa, a w TOP16 Nassera Alharbaliego, z którym rok temu miałem tu groźny wypadek na treningu. W TOP8 zmierzyłem się z Laurim Heinonenem. Po wyrównanych przejazdach sędziowie orzekli dogrywkę, w której auto Lauriego uległo awarii – wystarczyło więc bezpiecznie dojechać do mety. W TOP4 czekał mnie pojedynek z rewelacyjnie dysponowanym Piotrkiem Więckiem. Piotr jako lider wypadł z pierwszego zakrętu, a ja, jadąc tuż za nim, wyleciałem z toru jeszcze mocniej, trafiając na piaszczysto-trawiastą pułapkę. Sędziowie uznali winę Piotra i przyznali nam 10 minut na naprawę auta. Wystarczyło doprowadzić samochód do ładu i zaliczyć poprawny drugi przejazd, by awansować do finału. Tam moim rywalem był Kevin Piskolty. Obaj mieliśmy za sobą przygody i jechaliśmy mocno nadwyrężonymi już autami, ale w moim przypadku po przygodzie z Piotrkiem skończyło się tylko na wymianie trzech uszkodzonych kół. Po dwóch solidnych przejazdach i odważnym ataku w końcówce sędziowie jednogłośnie przyznali mi zwycięstwo w pojedynku i całej rundzie” – podsumowuje Paweł.
„Jestem z tego wyniku bardzo szczęśliwy i dumny, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że nie czułem się w ten weekend w pełni swobodnie za kierownicą, po tak złym początku. Finalnie to świetny rezultat – jak przyznałem w jednym z wywiadów przed rundą, utrzymanie pierwszego miejsca w klasyfikacji generalnej było największą rzeczą, na jaką liczyłem, bo było to bardzo trudne zadanie. Po zwycięstwie w rundzie powiększyliśmy przewagę w generalce – i to znacznie – więc nie mogłem sobie wymarzyć lepszego rezultatu. Jesteśmy w świetnej pozycji, jeśli chodzi o resztę sezonu, a zostały już tylko dwie rundy, które są zdecydowanie moimi najbardziej ulubionymi obiektami. Zarówno Ferropolis w Niemczech, jak i nitka na PGE Narodowym to moje ulubione tory, więc już teraz nie mogę się doczekać kolejnej rundy i tego, jak będzie tam przebiegała rywalizacja. Na pewno będzie to intensywna końcówka sezonu, obfitująca w dużo emocji, presji i stresu. Wszystko się jeszcze może wydarzyć, a różnice punktowe nie są na tyle duże, by można było cokolwiek teraz przesądzić, więc musimy z moim teamem w pełni skupić się na zadaniu, które mamy do wykonania – cel pozostaje ten sam. Zdobyć jak największą liczbę punktów i dowieźć jak najlepsze miejsce – i tego planu i założenia będziemy się trzymać” – podkreśla zwycięzca rundy w Rydze.
Szósta, a zarazem przedostatnia runda Drift Masters 2026 odbędzie się w dniach 13-15 sierpnia 2026 w niemieckim Ferropolis.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!