Przełom lutego i marca to bez wątpienia moment, w którym co roku motorsport intensywnie budzi się do życia. To właśnie w miniony weekend swój sezon wyścigowy w 2026 roku zainaugurował także Marcel Matyjewicz, biorąc udział w pierwszej rundzie cyklu Champions of the Future Academy na torze Kartodromo Internacional Lucas Guerrero w Walencji. Niestety, początek roku i przesiadka z IAME Euro Series okazały się dla nastoletniego łodzianina bolesnym doświadczeniem.
Cenne lekcje, które przyniosą obfite owoce
Biorąc pod uwagę zupełnie inny układ weekendu wyścigowego, a zarazem specyfikę rywalizacji w serii Champions of the Future Academy, gdzie zawodnicy z całego świata dysponują takim samym sprzętem, losując codziennie inny silnik, niełatwy debiut wpisywał się w swoiste ryzyko zawodowe. Piątkowe sesje treningowe Marcel Matyjewicz spędził w ogonie stawki, poznając nieznany sobie wcześniej tor, szukając odpowiedniej nitki i ustawień oraz przyzwyczajając się do zupełnie innego sprzętu i wsparcia zaledwie jednego mechanika, a nie całego teamu. Tym bardziej, że zmianie także uległą rama – do tej pory nastoletni zawodnik rywalizował na ramie OTK (Tony Kart i Kosmic), tym razem przyszło mu zmierzyć się z ramą Kart Republic, co również obfitowało w nowe doświadczenia podczas jazdy.
Sobotnia sesja kwalifikacyjna zaowocowała dobrym, 20. miejscem w stawce, a następujące po niej heaty pozwoliły utrzymać tę samą pozycję do finałowego biegu. Niestety, w wyniku kolizji Marcel Matyjewicz został zdyskwalifikowany i pozbawiony szansy na walkę o wyższe lokaty. Niedziela przyniosła z kolei pozytywny pierwszy heat, w którym 16-letni Łodzianin z 26. pozycji awansował na 17. miejsce, by w finale zająć 22. lokatę. Determinacja Marcela i optymizm, z jakim podchodzi do rywalizacji w tym roku stanowią jednak dobry prognostyk przed resztą sezonu COTFA, obejmującego jeszcze pięć rund w Europie i na Bliskim Wschodzie.
Marcel Matyjewicz: Będzie tylko lepiej
„Początek sezonu zapowiadał się niełatwo i tak właśnie było. Zupełnie nowa seria kartingowa przysporzyła nieco trudności w odnalezieniu się nie tylko na nowym torze, ale także w rywalizacji obudowanej zupełnie innymi zasadami, regulaminem, a nawet brakiem teamu w standardowym tego słowa znaczeniu – jestem tylko ja i mechanik, przy czym każdy zawodnik staje przed takim samym wyzwaniem. Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej, a zebrane przeze mnie w miniony weekend doświadczenie jak najszybciej przełoży się na jeszcze lepsze wyniki. Już nie mogę się doczekać rundy w greckich Salonikach, a następnie we włoskim Viterbo” – podkreślił 16-letni kierowca.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!