Rozegrane w miniony weekend zawody Rotax MENA Trophy 2026 dobiegły końca. Dla Bianci Bartsch-Rosińskiej był to weekend pełen sportowych emocji, rosnącego tempa wyścigowego i bezcennego doświadczenia zdobytego w rywalizacji z czołówką serii. Mimo pechowego finału w drugim dniu rywalizacji, reprezentantka kartingowej stawki zaprezentowała świetną postawę na torze.
Rywalizacja w Rotax MENA Trophy obfitowała w intensywne pojedynki od pierwszych sesji treningowych. Bianca – będąca jedyną dziewczyną w swojej stawce i debiutująca w tym sezonie w kartingu – od początku prezentowała rosnące tempo.
Sobota pod znakiem konsekwentnego awansu
Pierwszy dzień zmagań rozpoczął się od 13. lokaty w kwalifikacjach. W biegu kwalifikacyjnym polska zawodniczka awansowała na 11. miejsce, a w Super Heacie – po zaciętej walce z czołowymi kierowcami – przekroczyła linię mety na bardzo wysokiej, 7. pozycji. Do wyścigu finałowego ruszała z 12. pola. Niewielki błąd i wyjazd poza nitkę toru kosztował ją utratę kilku pozycji, jednak determinacja i walka do ostatnich metrów pozwoliły zamknąć sobotni finał na 14. miejscu.
Niedziela pełna świetnego tempa i pechowy finał
Drugi dzień zawodów przyniósł jeszcze więcej pozytywów pod kątem czystego tempa wyścigowego. W kwalifikacjach Bianca Bartsch-Rosińska uzyskała 11. czas. W biegu kwalifikacyjnym przekroczyła metę wysoko, lecz 5-sekundowa kara za opuszczony zderzak przesunęła ją na 14. pozycję. W Super Heacie zawodniczka dała popis skutecznej jazdy – awansowała o pięć lokat i finiszowała na 9. miejscu, tracąc do zwycięzcy zaledwie około 0,1 sekundy na okrążeniu.
Startując do niedzielnego finału z 12. pozycji, Bianca miała realne szanse na wysokie miejsce. Niestety już w piątym zakręcie doszło do groźnie wyglądającego incydentu – rywal uderzył w bok gokarta zawodniczki, w wyniku czego wózek wypadł z toru i dachował. Sprawca kolizji został po wyścigu ukarany przez sędziów.
Zdrowie bez poważnych urazów, wzrok skierowany na kolejne starty
Po zdarzeniu Bianca przeszła kompleksowe badania w szpitalu, które na szczęście wykluczyły jakiekolwiek złamania. Zawodniczka czuje się dobrze i po krótkim odpoczynku powróci do regularnych treningów.
„To mój pierwszy pełny sezon i każdy weekend wyścigowy przynosi mnóstwo nauki. Mimo że to dopiero początek mojej kartingowej drogi, progres z zawodów na zawody jest wyraźnie widoczny Tempo w niedzielę było naprawdę świetne, a różnice w czołówce minimalne. Najważniejsze, że po groźnej kolizji nic poważnego się nie stało. Nie poddajemy się i pracujemy dalej, bo wyciągnięte wnioski zaprocentują w kolejnych startach” – podsumowała wyścigowy weekend Bianca Bartsch-Rosińska.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!